FANDOM


Po moim organizmie rozchodził się palący ból. Myślałam, że umieram. Jak zwykle przyszły do mnie wspomnienia. Najpierw były zamazane. Z każdą chwilą stawały się coraz ostrzejsze. Skupiłam się na jednym z nich. Miałam 13. Patrzyłam jak moja młodsza wersja trenuje. Był to dość dziwny widok. Szczególnie dlatego, że trenowałam z Minho. Miał wtedy jakieś 15 lat i wyglądał no... inaczej. Uczył mnie rzucania nożami. Za chwilę miałam 8 lat, a przed sobą widziałam dorosłą kobietę. Jak zwykle cichy głosik podpowiadał mi. Mama, była to moja mama. Czytała mi bajkę na dobranoc. Za chwilę kolejny i znowu kolejny obraz. I tak coraz szybciej. Nagle się obudziłam. Żyje, ŻYJE!!!! Znowu obudziłam się na moim szpitalnym łóżku. Chyba powinnam przyczepić do niego etykietę ze swoim imieniem. Zdecydowanie za często się tutaj znajduję. Przy mnie nie było nikogo oprócz Plastrów. Minho, Newta, nikogo.

-Żyje. ONA ŻYJE! Chodźcie tu!-podekscytowali się

-Ała nie wrzeszczcie tak!-bólu już nie czułam, co więcej wyglądałam normalnie. Moja noga w porządku, kostka tylko była luźno zawinięta i tyle... żadnego zakażenia. Jednak mnie to coś uleczyło! Fajnie wiedzieć, że jednak nie umieram.

-Ogey, przepraszam, tylko tyle czasu byłaś nie przytomna... Myśleliśmy, że już prawie umarłaś. Nie dawaliśmy ci szans.-przyznał jeden z Plastrów. O dziwo nie zaskoczyło mnie to. Nie sądziłam, że to przeżyję.- Ale teraz wyglądasz jak nowo urodzona!- uśmiechnęłam się, ale teraz do głowy mi przyszła jeszcze inna rzecz:

-Ile czasu byłam nieprzytomna?-Atmosfera stała się napięta. W końcu się odezwali:

-Około dwóch tygodni.-Co tak długo? Nie to nie... Chociaż... No nieźle sobie pospałam. Przecież wydawało mi się, że tylko kilka minut. Zaczęłam wstawać, ale jeden z chłopców mnie powstrzymał-Musisz zostać jeszcze na obserwacji.

-Spokojnie.-prychnęłam-Już wystarczająco długo odpoczywałam.-Mieli zmieszane miny, ale ja nie mogłam tu zostać. Po prostu NIE i koniec. Musiałam wyjaśnić Minho i Newtowi, że ich wcale nie okłamałam, że to jedno wielkie nieporozumienie.-Muszę wstać. Czy mi pozwolicie, czy nie ja i tak się stąd wydostanę.

-Dasz radę z dwoma wielkimi facetami? Jeszcze dopiero co umierałaś, a teraz chcesz się bić?

-Jeżeli mnie nie posłuchacie, to niedługo będziecie sami leżeć na tych łóżkach-zagroziłam, ale oni tylko wybuchnęli śmiechem. No nie do wiary! TAK SOBIE ZE MNĄ POGRYWAJĄ?- Dobrze chłopcy, ale sami się o to prosiliście.-Zauważyłam, że mnie w ogóle nie tknęli. Ubranie na swoim miejscu, noże na swoim. Idealnie wręcz. Dali mi przewagę. Wyrwałam się z uścisku silnego chłopaka. Najwyraźniej za mało silnego. Uśmiechnęłam się pod nosem. Siły na to wszystko głównie dawała mi adrenalina, ale co z tego. Kopnęłam w jedno miejsce, potem w drugie, tam walnęłam pięścią, pogroziłam nożem i włala! Gotowe. Chłopcy leżeli na ziemi zwijając się z bólu. Nie był to jakieś wyrafinowane zachowanie z mojej strony, ale cóż, sami nie chcieli po dobroci. Wyszłam na zewnątrz. Strefa wyglądała tak jak zwykle. Normalna praca Streferów i... tyle. Nic nowego. Nikt na mnie nie chciał spojrzeć. Chyba za bardzo mnie tutaj nie polubili. W sumie mnie to zbytnio nie obchodziło. Najważniejszy był Minho i Newt, ale anie tego, ani tego nigdzie nie widziałam. Wrócił do mnie smutek towarzyszący mi-dla mnie- ostatniego wieczoru. Wszystko się zawaliło. No tak, przecież Minho mi nie uwierzył. Szkoda, zostałam bez przyjaciół. Ktoś dotknął moje ramię.

-No, no, królewna się obudziła-tylko Minho było wolno tak do mnie mówić. Miejsce smutku zastąpił gniew. Odwróciłam się. Oczywiście, to był Alby.-Widziałem jak stłukłaś Plastrów. Powiem ci, że to bardzo nie ładnie panienko. Oni nad tobą czuwali, no nie licząc Minho i Newta.-Nadzieja, była jakaś nadzieja! Może mi jednak wybaczyli!-Już nie raz udowodniłaś, że jesteś odważna. Chociaż... często twoja odwaga graniczy z głupotą i bezmyślnością.-No nieźle, teraz zrobi mi wykład-Nie będę ci robić wykładów-Co? Pomyślałam.-Nie jesteś już małym dzieckiem. Na Zgromadzeniu postanowiliśmy, że zostaniesz Zwiadowcą. Oczywiście wiele osób na to głosowała, bo ma nadzieję, że w końcu jakiś Buldożerca cię zabije, ale to nie istotne.-Chciało mi się skakać ze szczęścia. Ja Zwiadowcą? Chyba Alby upadł na głowę, gdy ja spałam, bo ta decyzja jest zupełnie nie możliwa. Oni... Ci dumni chłopcy wpuszczą babę do Labiryntu?

-Ale jak to możliwe?-To nie chcący powiedziałam na głos.

-Posłuchaj, jesteś już wystarczająco długo w Strefie, aby dostać posadę, a że Minho za ciebie ręczył to rozważyliśmy tę możliwość no i proszę! Jesteś Zwiadowcą! Spokojnie, ta wiadomość zdziwiła mnie tak samo mocno jak ciebie.-Chyba jednak nie, pomyślałam. Minho za mnie ręczył?! Ten Minho, którego straciłam. Ano tak miałam z nim pogadać! Pewnie jest w Labiryncie.

-Teraz to ty mnie posłuchaj.-Alby się trochę zdziwił.-Czy Minho jest teraz w Labiryncie?

-No tak ale...-przerwałam mu

-Ja jestem pełno prawnym Zwiadowcą?-upewniłam się.

-No tak ale...-nadal nie pozwalałam mu dojść do słowa.

-Czyli mogę wbiegać do Labiryntu kiedy dusza zapragnie?

-No tak ale...-Przytuliłam go pospiesznie i zaczęłam biec w stronę Wrót. Obejrzałam się jeszcze i zobaczyłam jak się na mnie głupio patrzy.

-Dziękuję- rzuciłam i wbiegłam do Labiryntu. Proste, wystarczy biec tam, gdzie pnącza leżą na ziemi. Jednak to nie było takie proste jak na początku się wydawało. Pomimo trudności w końcu połapałam się jak i gdzie skręcać. Przepełniało mnie multum różnych emocjii. Nagle zza zakrętu wybiegł Minho. Wpadliśmy na siebie, a biorąc pod uwagę naszą prędkość, to bardzo nas to bolało. Odbiliśmy się od siebie i upadliśmy na ziemię.

-Co ty tu...? Nieważne co ty tu robisz, jak się tu znalazłaś, najważniejsze, że żyjesz żyjesz!-wstał i mnie przytulił.

-A ja cieszę się, że się na mnie nie gniewasz.-Odczuwałam taką ulgę.

-Powinienem ci uwierzyć, kiedy mówiłaś, że widziałaś to tylko w snach.-przyznał.

-Nasz wielce ważny król przyznaje się do błędu? Niemożliwe!

-A nasza królewna nie popełnia błędów? Dobrze więc Madam- ukłonił się teatralnie, gdy tylko mnie puścił.-musimy wracać do twojego królestwa.

-Tak? To się ścigamy?

-Ojojojojoj moja droga, mistrza nie prześcigniesz.-rzucił mi wyzywające spojrzenie.

-Zakład?-i zaczęłam biec przepełniona szczęściem.

-Więc tak się bawimy?-ruszył za mną. Wystarczyła chwila żeby mnie prześcignął. Dałam z siebie wszystko i wyrównałam się z nim. Równocześnie wbiegliśmy do Strefy. Oboje byliśmy zmęczeni tak intensywnym biegiem. Położyliśmy się na trawie żeby odpocząć.

-Zmęczony? Musiałeś dać z siebie wszystko żeby mi dorównać.-zaczęłam się śmiać

-Powiadasz? Na ostatnim zakręcie zagapiłem się. Tylko dlatego wyrównaliśmy się.

-Tak, tak powtarzaj sobie. Przecież duma takiego „super gościa” nie może być naruszona.-uśmiechnął się łobuzersko.

-Martwiłem się o ciebie.

-Wiem.-sprawiało mi to swego rodzaju przyjemność.

-I to ja tutaj mam rozdęte ego?-wybuchnęliśmy śmiechem.

-Nie mam już siły się z tobą kłócić.

-Powiadasz? To ciekawe co będzie kiedy dwa razy takiej trasy będziesz musiała przebiec jako Zwiadowca.

-Ależ to nie tak. Po prostu dopiero co się obudziłam i pobiegłam prosto do Labiryntu.

-Plastry cię wypuściły?-zdziwił się trochę.

-Właściwie...-przeciągałam przesadnie każdą sylabę.-to nie.

-To jak ty...-nie mógł zrozumieć.

-Tak jakby teraz to oni leżą na łóżkach w tym „szpitalu”.-tym razem to ja się uśmiechałam łobuzersko.

-Nie-zaśmiał się Minho.-Biedne chłopaki będą musiały przeżyć to, że zostały sprane przez dziewczynę. Narobiłaś im tylko siary.

-Gdyby nie to, że nie chcieli mnie puścić do Labiryntu, toby wszyscy nadal mieli swoją godność.-Nie mogłam ze śmiechu. Teraz, z perspektywy czasu, naprawdę wydawało się to śmieszne.

-Obiecasz mi coś?-Minho nagle spoważniał.-Nie pakuj się w kłopoty.

-Przecież wiesz, że nie mogę ci tego obiecać. Poza tym przecież siedzimy w gigantycznym Labiryncie, w którym grasują Buldożercy, a ja zostałam Zwiadowcą, więc powiedz mi szczerze, czy to jest możliwe żebym nie pakowała się w kłopoty?

-No...E...Nie, ale przynajmniej się postaraj, Ogey?-Nie zdążyłam mu odpowiedzieć, bo nad nami stanął Newt.

-Co się tak wylegujecie? Praca czeka! Mapy czas narysować.-Ucieszyłam się na jego widok. Zerwałam się z ziemi i rzuciłam się mu na ramiona.

-Nawet nie wiesz jak bardzo cieszę się, że mogę pracować.-Kątem oka widziałam jak Minho też się podnosi. Wyglądał jakby był...Nie to nie możliwe...zazdrosny.

-Też się cieszę, że żyjesz.-powiedział Blondyn.-A teraz naprawdę Minho musi pójść i narysować tą pikoloną mapę.-Chłopcy już się zbierali, gdy ja wpadłam na pewien pomysł.

-Mogę mu pomóc.-zaproponowałam, a oni obrócili się ze zdziwieniem.-No tak, przecież byłam w Labiryncie.

-No...-popatrzyli na siebie.-jak chcesz się zanudzić na śmierć to zapraszamy.-Razem ruszyliśmy w stronę lasu.

________________________________________________________________________________________________

No to tak... Mam nadzieję, że się podoba :) Przepraszam, że przez ostatnie dni nie byłam aktywna - poprawy sprawdzianów itp. :( Zapraszam na kolejne opowiadanka :D i wstawiam tutaj obrazek siebie narysowany przez Isuu (Keksa XD)

Etan.jpg

Ale rysunek jest purwa naprawdę super!

Ad blocker interference detected!


Wikia is a free-to-use site that makes money from advertising. We have a modified experience for viewers using ad blockers

Wikia is not accessible if you’ve made further modifications. Remove the custom ad blocker rule(s) and the page will load as expected.

Więcej z Fandomu

Losowa wiki