FANDOM


Przepraszam obywateli za tak długą przerwę, ale musiałam aktualnie załatwić kilka prywatnych spraw, no i w sumie... nadal będę je załatwiała, ale postaram się regularnie pisać :* Mam nadzieję, że moje opowiadanka przypadły wam do gustu. Dobrze, nie będę już wam więcej czasu zajmować. Zapraszam do czytania:

Obudziłam się na łóżku Minho, czekaj... zaraz co? Na łóżku Minho? Podniosłam się gwałtownie, aż mi się w głowie zakręciło. Rozejrzałam się dookoła. Byłam sama. Próbowałam sobie przypomnieć, co się wczoraj stało. I nagle wszystko do mnie wróciło: Mapy, Gally, Minho. Nie powiem zachowanie Minho w nocy było troszkę dziwne. Później się muszę o to spytać. Wstałam powoli i się zachwiałam – nadal wszystko wokół mnie wirowało. Podeszłam do drzwi opierając się o ścianę. Gdy tylko wyszłam na zewnątrz zalało mnie światło. Zmrużyłam oczy. Jak ja nie lubię światła! Nagle ktoś złapał mnie od tyłu i pociągnął w cień. Spowiła nas ciemność po czym pojawiliśmy się w lesie. Obróciłam się i zobaczyłam czarnowłosego chłopaka o brązowych oczach, w których krył się jakiś czerwony płomień. Wydawał się spięty, ale gdy tylko ujrzał moją twarz rozluźnił się nieco. Patrzyliśmy się na siebie przez dłuższą chwilę. Najpierw czułam strach, ale zastąpiła go ciekawość. Kim on jest? Przecież wcześniej go tu nie było... Jestem tu na tyle długo żeby kojarzyć wszystkich Streferów, ale jego... Nagle przez głowę przemknął mi obraz uśmiechniętego chłopca, a ten chłopiec okazuje się stoi przede mną. Chyba zauważył coś w moich oczach i się uśmiechnął z ulgą. Nie wiedziałam o co chodzi... Chyba się dobrze znamy tylko... Ja nic nie pamiętam!!!

-Nawet nie wiesz jak się cieszę, że cię widzę. - podniosłam lekko brew.

-Przepraszam, ale ja ciebie nie znam... A przynajmniej nie pamiętam. - w jednym momencie chłopak posmutniał.

-No nie dziwię się, że DRESZCZ wykasował ci pamięć, ale mnie??? Jak tylko się do nich dostanę, to pożałują. - Jego oczy zrobiły się czerwone, ale może mi się tylko wydaje? Zacisnął pięści i zaczął ciężko dyszeć. Wokoło niego zaczął wirować piasek. Nie powiem, trochę się przestraszyłam.

-Yyy... Spokojnie wiem, że to dziwne iż ciebie nie pamiętam, ale każdy tu tak ma. Wszystkim wykasowano pamięć. - Starałam się go pocieszyć, ale nie wiedziałam jak. Opanował się trochę, a piasek opadł na ziemię. - Może zacznijmy od początku – W jego oczach zobaczyłam, że go ranię mówiąc to, ale... jaki miałam wybór? - Jestem Etna. - Podałam mu niepewnie rękę, a na jego twarzy pojawił się grymas.

-Imię ci też zmienili? Jak tak można?! - Pokręcił przecząco głową - Nie, nie nazywasz Etna, tylko Estera, a ja nazywam się Briant. - Myśli szalały mi w głowie. Estera? Próbowałam się przekonać, że to nie prawda, ale jakiś uparty głosik potwierdzał jego słowa. Mam inaczej na imię? Serio? Jak DRESZCZ mógł zrobić takie rzeczy? Co jeszcze zrobił?

-Dobra dosyć tego, chcę wiedzieć wszystko. - Powiedziałam zdecydowanie. Briant uśmiechnął się łobuzersko.

-Moja kochana, zacznijmy od tego, że nie jesteś zwykłą dziewczyną. Patrz. - Wyciągnął rękę w moją stronę, a ja się odruchowo odsunęłam. Zdziwił się. - Spokojnie, nic ci nie zrobię, poza tym nie mam z tobą szans. - te słowa dodały mi odwagi. Jestem od niego silniejsza! Gdy tylko to zobaczył, dodał – Nie ciesz się tak, jesteśmy po prostu tak samo silni i tyle. Ty masz ze mną szans, a ja z tobą. - mina mi zrzedła.

-To jest nielogiczne.

-Cóż, w tym świecie nic nie jest logiczne. - Westchnął, po czym się ożywił – A teraz patrz. - Wokół jego ręki zaczął latać piasek i co jakiś czas formował się w jakieś rzeczy typu liść, marker i bransoletka. Tą ostatnią założył mi na rękę. - Zabrali ci też moją bransoletkę, dranie – powiedział pod nosem. - I co jak się podobało? - Spojrzał mi prosto w oczy i się uśmiechnął. Odebrało mi mowę.

-Ale jak...?

-Nie wiem. - Wzruszył ramionami. - Ty też tak potrafisz. - To mnie jeszcze bardziej zdziwiło.

-Powiadasz? Jakoś sobie nie przypominam... Zresztą... to nic nowego.

-Ej nie smuć się, to wszystko wina DRESZCZu. To oni odcięli cię od twojej mocy. Zaczekaj zaraz coś na to poradzę – Zaproponował po czym dodał cicho - Tylko mi nie przerywaj, bo nie wiem co ci się stanie, a naprawdę nie chcę ciebie stracić. Jesteś jedyną osobą, na której mi zależy. Jesteś całym moim życiem. - Zanim zdążyłam cokolwiek odpowiedzieć, Briant zamknął oczy i skupił się maksymalnie. Uniósł dłoń i teraz wokół mnie zawirował piasek.

Nagle przed moimi oczami zaczęły przesuwać się tysiące obrazów. Próbowałam się skupić i dało to zamierzony skutek. Powoli zaczynałam rozumieć co się dzieje. Wszystko zaczęło się od początku: Ja i Briant uczący się w tej samej szkole w Paryżu. Nie za bardzo zwracaliśmy na siebie uwagę. Później złotowłosy chłopak uczący nas korzystania z naszych umiejętności. Briant i złotowłosy byli mi bardzo bliscy, zwłaszcza Briant. Później złotowłosy zostaje zaatakowany przez jakiś gości w garniakach. Próbowaliśmy mu pomóc, lecz okazali się oni za silni. Uciekamy razem z Briantem. Trafiamy do ślepego zaułka. Odkrywamy nową moc i zamieniamy się w piasek. Nasze domy stoją w pożarze. Nasze rodziny umierają. Oskarżają nas o podpalenie swoich domów. Złotowłosego chłopaka nie możemy znaleźć. Uciekamy z miasta na pustynię, nie myśląc o konsekwencjach. Znajdujemy wielki pałac, Pałac Pośród Piasków. Zaczynamy tam mieszkać. Planujemy zemstę i nagle obrazy znikają, a przede mną stoi wyczerpany Briant. Już go pamiętam, ja go kocham. Wtulam się w niego. Czuję jak jego mięśnie napinają się pod moim dotykiem, ale też czuję jak zalewa go ulga. Ulga, że mi pomógł. Nie pamiętam jeszcze wszystkiego, ale na pewno po jakimś czasie sobie przypomnę. Jednak pamiętam wystarczająco dużo, żeby mu zaufać. Mamy tylko siebie.

-Spróbuj coś zrobić. - odsunęłam się niechętnie i wyciągnęłam dłoń przed siebie. Wokół niej zawirował piasek. Uśmiechnął się z aprobatą. Wydawało się takie oczywiste, że potrafię to zrobić. Teraz wiedziałam dużo więcej o sobie i o tym co potrafię. - Cieszę się, że wróciłaś.

-Ja też. Zaczekaj z tego co pamiętam to ty nigdy czegoś takiego nie robiłeś. Skąd wiedziałeś, że zadziała.

-No więc... Nie wiedziałem nawet, że coś takiego potrafię, ale dla ciebie musiałem spróbować. - Przyznał. Jaki on jest słodki... Co ja sobie myślę?!?!?!? Nie, nie, nie, nie, nie. Estera cicho siedź!

-Naprawdę uważasz, że jestem słodki? Serio? Estera przecież umiałaś nad tym panować. - Otworzyłam ze zdumieniem oczy. A no tak... To jedna z naszych mocy, potrafimy odczytywać swoje myśli i się dzięki temu porozumiewać. Co z tego jest najbardziej wkurzające?!?! To, że tylko nasze myśli słyszymy, nikogo innego.

-Ja... no wiesz. - Zarumieniłam się. - Zapomniałam o blokadzie.

-Nic nie szkodzi, pogadamy o tym później. - zachichotał. Co w tym było śmiesznego?!?!

-Briant... - zaczęłam, żeby zmienić temat, gdy nagle coś się poruszyło w krzakach. - Kto tam jest? - Briant odwrócił się instynktownie, wyraźnie zły, że nic nie zauważył. Uniósł dłoń i krzaki rozwiały się w jednym momencie. Za nimi stał Minho.

-Kim jest ten gość? - Spytał mnie Briant nie spuszczając oka z Azjaty.

-Spokojnie, jest niegroźny – Wzruszyłam ramionami – W każdym razie nie dla nas. - Minho nie był zbytnio szczęśliwy moimi słowami.

-Etna, o co w tym chodzi?

-Bo wiesz...

-Po pierwsze, ona nie nazywa się Etna, tylko Estera, po drugie nie musisz wiedzieć o co chodzi. I uprzedzam twoje pytanie Estero: nie nie możesz mu o niczym powiedzieć.

-Niby skąd to wiesz? Powiedziała ci tak? Chm... Czyli jednak kłamałaś.- zwrócił się do mnie – Pamiętasz swoją przeszłość i zapewne pracujesz dla DRESZCZu? No purwa! W większy klump już się nie mogłem wpakować. - jęknął. - Wyjaśnisz mi to?

-Przepraszam... ja nie mogę. - Złapałam Brianta za rękę i pociągnęłam go za sobą, jednak on nie chciał ruszyć się z miejsca i tylko tak staliśmy trzymając się za ręce. Teraz Minho był już totalnie wkurzony. Rzucił się na Brianta i zaczął go bić pięściami. Briant tylko westchnął i zamknął oczy, a Minho poleciał na drugi koniec lasu.

-Dobra, teraz możemy iść. Zabiorę cię z tego chorego miejsca.

-Ale... - Zanim zdążyłam skończyć osunęliśmy się w ciemność, po czym pojawiliśmy się w jakiejś starożytnej komnacie. - Briant! Dlaczego mnie stamtąd zabrałeś?! Nie mogę ich opuścić!

-Nie Estera, proszę, nie teraz kiedy ciebie odzyskałem – błagał – Kocham cię. Nawet nie wiesz od jak dawna. - Zalały mnie jego uczucia i myśli. Ja też go kocham. Odblokowałam swoją świadomość, żeby mógł to zobaczyć. Otworzył szeroko oczy. Uśmiechnął się i mnie przytulił. Straciliśmy poczucie czasu.

Po pierwsze jakby ktoś miał zastrzeżenia do wielki lovsów itp. to chodzi o to, że w przeszłości go kochała i gdyby nie Zatarcie to byłoby to nadal. Ponieważ Briant cofnął Zatarcie, to jej uczucia wróciły. Do wszystkich: Briant jest mój i koniec, Keksie w szczególności do ciebie jest ta informacja. Po drugie: mam gdzieś akcję, OGAY? Nie jestem polonistką i nie umiem opisywać uczuć!!!

I jak to zrobiła Isuu: Też pokażę wam jak wygląda Etna/Estera

Lily

Ad blocker interference detected!


Wikia is a free-to-use site that makes money from advertising. We have a modified experience for viewers using ad blockers

Wikia is not accessible if you’ve made further modifications. Remove the custom ad blocker rule(s) and the page will load as expected.

Więcej z Fandomu

Losowa wiki