FANDOM


  •  Z perspektywy Arisa:


Avie i ja czuliśmy się całkiem dobrze dopóki nie uświadomilismy sobie że znamy się już od kilku tygodni. Nie chciałem z początku aby zastępowała mi Rachel jednak nie, miałem wyboru. W drodze na płaski Przenos i skalny Strop natknęlismy się na grupę ocalałych z małego miasteczka. Zarazem sądzilismy że są odrebną grupą osób, przyjrzelismy się im dokładniej.
W grupie z miasteczka byli zarówno kobiety jak, i mężczyżni. Wśród nich dobrze mi znany 13-latek.
Wiedziałem tylko że ma na imię Carl reszta to dla mnie tajemnica.
Podszedł.
- Skądś ja cię znam.
- A gdzie mnie widziałeś?
- Hm. - powiedzmy że gdzieś w domu.
- Co? - zatkało mnie. - A ci pozostali których tu ze, sobą przyprowadziłes?
- To jest moja rodzina i przyjaciele.
- Rodzina powiadasz? - W takim razie może mi ich przedstawisz?
- Chętnie. - Po kolei podchodził do każdego z nich kładac rękę na ramieniu przedstawianego.- Mnie już znasz. Czas żebyś ich poznał. - Glenn
Na czoło szeregu wysunał się szczupły chłopak w czapce.
- Maggie.
Długowłosa brunetka staneła za nim nieśmiało tak, że tylko widziałem połowę jej twarzy.
- Rick mój ojciec
Zauważyłem że ma brodę co niezbyt pasowało do jego wizerunku.
- Carol.
Tu niespodzianka. Spodziewałem się innej młodszej wersji, ale nie było aż tak żle.
- Sophia
Ładna dziewczyna nie powiem. pewnie młodsza ode mnie o, kilka lat.
- I na końcu Lori. - To jeszcze nie wszyscy.
- Sądzisz że jest was więcej?
- Było. - Ale większość zginęła.
Na moment zapadła deprymująca cisza. Wszyscy z grupy Carla pochrząkiwali nieznacznie. Ta Carol o której juz wcześniej wspomniał Carl podeszła i położyła mi dłoń na ramieniu.
- Chodz.
Poszedłem za nią. Zatrzymaliśmy się w odległości zaledwie metra. Usiedliśmy na piasku.
- Powiedz mi najpierw jak się nazywasz?
- Aris Jones.
- Skąd tu trafiłes?
- Z Pudła. - Zapadłem w głęboką śpiączkę.
- Miałeś dziewczynę?
- nazywała się Rachel. - Zginęła.
- A rodzeństwo?
- Hmm...
Zastanawiałem się co odpowiedzieć Carol, gdy od strony miasta nadbiegła Sophia.
- Szukałam cię.
- Sophie nie teraz, rozmawiam.
- Przeszkodziłam?
Pokiwałem głową, że nie.
Następnego dnia:
To był najwspanialszy krótki pocałunek w moim życiu.Avie świetnie całuje. Chyba jej o tym, nie wspomniałem. Aczkolwiek czułem się trochę skrępowany wizytą niespodziewanej grupy, która w dodatku nie pochodziła stąd.
Postanowiłem zapytać Sophii czy i jak wyglądało ich życie w miasteczku o dość dziwnej nazwie.
Woodbury.
- Hej Sophie jak tam?
Odwróciła się dokładnie w momencie gdy zadałem jej pytanie.
- Hmmm,,, W porządku. Sądziłam że to moja mama.
Uśmiechnałem się na wspomnienie rozmowy.
- Jak widzisz to miasto z oddali mgłabyś zrobić coś dla mnie?
- A co?
Nachyliłem się do jej ucha i wyszeptałem.
- Spróbuj namówić moją grupę aby, przyszła tu na chwilę.
- Ok robi się.
Wróciła po niespełna kilku minutach. Nie udało się jej, namówć jedynie Harriet, która zajęta była rozmową z Przywódcą grupy Darylem który pojawił się nie wiadomo skąd.
Znałem go tylko z widzenia.
- No jesteście. musicie mi coś wyjaśnić.
Sonya tylko na to czekała.
- No dalej. - zachęciła.
- Czy - Zwróciłem się do dziewczynki, zauważyłaś coś niepokojącego w zachowaniu matki?
- Powiedzmy że nie. Narazie. W naszym miasteczku grasują sztywni.
- Ze jak? - o mało się nie zakrztusiłem.
- Tak ich nazywamy. Dla uproszczenia zombie. - A wy jak ich nazywacie?
- Poparzeńcy.
Tym razem wtrąciła Sonya.
- Ci ludzie których widziałaś zostali zarażeni dziwną chorobą. Jej nazwa to Pożoga.
- Ale tylko nieliczni są Odporni.
- A kto nie jest?
- Widzisz tamtego chłopaka? wskazała palcem.
- Tak.
- To Newt jeden z Nieodpornych. Pożoga wyrządza w ludzkim ciele poważne kłopoty. Dalszych szczegółów nie będę ci mówić.
- Czyli on się zmieni?
- Tak.
- jak bardzo?
- Tego nie wiem, ale jest duże prawdopodobieństwo że w niedługim czasie zostanie nas już tylko garstka tak jak nas tu widzisz.
Wśród nas zaległo milczenie.
- Ilu was jest?
- Jak na razie trójka.
- Tylko? - To mało.
- Nawet nie wiesz ile musielismy przejść.
- Domyślam się.
- To co zjemy coś?
- Przydałoby się wrzucić coś na ruszt.
Odwróciliśmy się wszyscy. Nieznany głos dobiegał zza pleców Sonyi.
- A co to za gościu? - powiedziała Sonya.
- Wybaczcie mi to wszystko ale z tego zamieszania zapomniałem wam przedstawić kogoś jeszcze.
Daryl nasz łowca.
- He he to miała być ksywa?
- Wiecie niezupełnie ale możecie mnie tak nazywać.
Przyjrzałem mu się. Jeśli ktoś spostrzegawczy dojrzy w jego ręku kuszę, to będzie ogromny plus.
Nie bez powodu tak go nazwali.
- Wy jak chcecie, ja idę polować.
Chwilę się zastanawiałem a po chwili:
- Mogę z tobą iść?
- Ty? - Jeżeli się nie będziesz bał.


Ad blocker interference detected!


Wikia is a free-to-use site that makes money from advertising. We have a modified experience for viewers using ad blockers

Wikia is not accessible if you’ve made further modifications. Remove the custom ad blocker rule(s) and the page will load as expected.

Więcej z Fandomu

Losowa wiki