FANDOM


Wstałam wyjątkowo bardzo wcześnie, tuż przed wschodem słońca. To pewnie dlatego, że nawet nie byłam w stanie spać. Adrenalina wypełniała mi żyły, chciałam już rozpocząć dzień i przekonać się, jak to jest być Zwiadowcą.

Nie ukrywam, że się bałam. W końcu już na początku pobytu w Strefie Alby pokazał mi, do się czai w czeluściach Labiryntu. Opiekowałam się również tymi, którzy nielegalnie wykroczyli ze Strefy i znosili Przemianę. Czy i ja będę zmuszona tak cierpieć? Jednak nie będę sama. W końcu na tym polega moje zadanie, żebym przebywała w Labiryncie z Minho i monitorowała jego zdrowie. Zdałam sobie sprawę, że to lekki paradoks. Niby to ja miałam się nim opiekować, ale on również mnie będzie musiał pilnować. Gdy już miałam za sobą łazienkowe czynności to udałam się do Mapowni, gdzie wcześniej umówiłam się z Minho. Sądziłam, że będę pierwsza, ale on już na mnie czekał.


- Bez owijania w bawełnę - biegniesz za mną, a gdy mówię, żebyśmy zawracali, to zawracasz. Żadnych numerów, że pędzisz na randkę z Bóldożercami. Gdy są zakręty, to ścinasz bluszcz i go zrzucasz, żeby oznaczyć drogę. I nie gadaj, bo wtedy prędzej zdechniesz.- Minho objaśnił wszystko w krótkich, żołnierskich słowach, po czym wręczył mi nóż, zegarek, a także plecak z prowiantem i apteczką.

- Rozumiem.- kiwnęłam głową.

Byłam podniecona faktem, że zaraz poznam tajemnice Labiryntu. Wyszliśmy z Mapowni i zrobiliśmy krótką rozgrzewkę, a potem wbiegliśmy do Północnych Wrót. Wraz z Minho trzymaliśmy mniej więcej równe tempo, czasami on lekko prześcigał mnie, czasami ja jego, ale generalnie nie oddalaliśmy się od siebie zbyt daleko. Na początku miałam lekki problem ze ścinaniem pnącz, ale potem już szło mi lepiej. Na ścianach widziałam czerwone napisy, jakby wypisane krwią. Nie przyglądałam im się za bardzo, ale Minho ten fakt ignorował. Zapewne już przyzwyczaił się do tej "ozdoby". W ogóle miałam wrażenie, że Azjata jest królem Labiryntu. Biegł pewnie, przed siebie, nie bał się żadnego posunięcia, jakby biegł tą trasą tysiące razy. Coś mi mówiło, że oznaczanie zakrętów to tylko reguła, którą stosuje z przyzwyczajenia, a nie z potrzeby. W końcu zarządził przerwą. I tak nie rozmawialiśmy ze sobą, tylko zjedliśmy swoje prowianty i odpoczęliśmy chwilę. Nawet nie zdawałam sobie sprawy, jak bardzo się zmęczyłam. Mimo to byłam w stanie przebiec drogę powrotną. Mniej więcej kojarzyłam trasę, ale jednak czułam się pewniej, gdy miałam pomoc w postaci oznaczonych zakrętów. W sumie i tak szło mi lepiej, niż to sobie wyobrażałam. Myślałam, że to stu metrach będę umierać, ale jak po takim dystansie jestem w stanie w ogóle biegać, to sądzę, że nie mam powodów do narzekania. W końcu wróciliśmy do Strefy. Gdy tylko poczułam pod stopami miękką trawę, poczułam się jak zmęczony człowiek po pracy w domu. Uchyliłam głowę i złapałam się za kolana, wdychałam ogromne chausty powietrza. Nogi miałam miękkie, a pot spływał mi z czoła. Minho również był zmęczony, ale nie w aż takim stopniu jak ja. Nie zdziwiłam się zbytnio. On codziennie od kilku lat biega takie dystanse, nie jest więc zaskoczeniem to, że jest w tak dobrej formie.


- I ty dzień w dzień... taki dystans... Chyba powinnam być dla ciebie milsza.- stwierdziłam, ciężko dysząc.


- No, powinnaś.- przeciągnął ręce.- Dobra, ty się już zmywaj, ja mam jeszcze te pikolone mapy.


- Mogę ci pomóc.- zaproponowałam.


- Chce ci się?- zdziwił się.


- Nie bardzo, ale chcę być miła. Zresztą w dwójkę szybciej skończymy.- zwruszyłam ramionami. Pamiętałam, że w Mapowni są krzesła. O tak, tego teraz potrzebowałam- żeby po prostu usiąść.


- Jak chcesz.- machnął ręką i poszłam za nim. Rysowanie map może nie jest szczególnie trudne, ale bardzo upierdliwe. Dowiedziałam się, że Labirynt co noc zmienia swoje ustawienie. Nic dziwnego, że tak długo nie mogą znaleźć wyjścia. Zaczęłam bardziej doceniać Zwiadowców.


- I co, wolisz papierkową robotę, czy fizyczną?- zapytał Minho.


- Sama nie wiem. Papierkowa robota mnie denerwuje, a fizyczna wykańcza.- westchnęłam.


- Ciężkie jest życie Zwiadowcy. Dobra, chodźmy coś zjeść. Jestem głodny jak Patelniak na diecie.- zażartował.


- Jak nigdy się z tobą zgadzam.

Ad blocker interference detected!


Wikia is a free-to-use site that makes money from advertising. We have a modified experience for viewers using ad blockers

Wikia is not accessible if you’ve made further modifications. Remove the custom ad blocker rule(s) and the page will load as expected.

Więcej z Fandomu

Losowa wiki